wtorek, 25 września 2012

Polakom wynalazki nie są potrzebne. cz.1.

Tent tekst “wymodziłem”, ponieważ tematyka wynalazczości, nowatorskiego myślenia interesowała mnie od “zawsze”. Piszę go z pozycji odkrywcy rzeczywistego hthttp://www.youtube.com/watch?v=-jk1i1U50_8, "Swim Teaching - giant deceit", You Tube,   który oprócz wiedzy ogólnej dotyczącej zagadnienia, posiada własne przemyślenia wynikłe z dziewięciu lat trwających prób podzielenia się nabytą wiedzą. Powyższy tytuł jest nawiązaniem do artykułu “Polsce wynalazki nie są potrzebne”! autorstwa p. Tadeusza Wojewódzkiego http://www.wiadomosci24.pl/artykul/polsce_wynalazki_nie_sa_potrzebne_219930.html.
1. Ludzie woleli by umrzeć niż myśleć - Bertrand Russel.
2. 92% ludzi nie jest w stanie zrozumieć wynalazku, odkrycia (amerykańscy naukowcy).
3. Ciężką drogę mają wspaniali angielscy wynalazcy - taką konkluzję usłyszałem w jednym z programów na “Discovery”.
Powyższe punkty skłaniają mnie do bardzo, bardzo cząstkowego tylko zgodzenia się z wpisami autora i pozostałych “naprawiaczy świata” - że zawiść, że wady narodowe, że ściąganie wybijających się jednostek, że gdyby nie to, tamto i siamto to Polacy byli by hooo! hoooo! hooooo!
Ciekawa jest reakcja p. T. Wojewódzkiego na mój wpis - ja o kozie, on o wozie - tak bardzo jest przejęty swoją rolą.

Wiecej: http://www.eioba.pl/a/3zua/polakom-wynalazki-nie-sa-potrzebne-cz-1#ixzz27Vj6u8KQ

 Leszek Małkowski 15.12.2011 02:22
Ocena:  0  0
Szanowny Panie Tadeuszu,
temat, który Pan poruszył interesuje mnie od "zawsze" i dotyczy osobiście mojej osoby. Otóż, sześć lat temu odkryłem, że człowiek jako gatunek biologiczny jest lżejszy od wody i że umiejętność pływania jest umiejętnością złożoną wykonywaną w obcym środowisku. Więcej - kontakt TVN24, Artelis, W24 - http://leszekm.blogspot.com/2011/05/nauka-pywania-gigantyczne-oszustwo_23.html"Nauka Pływania - gigantyczne oszustwo", "Prokuratura RP kryje oszustów", "Zabójcy pozostają bezkarni". Widać po tytułach, że próbuję zmusić tępych, interesownych, lub obojętnych zabójców do oskarżenia mnie o obrazę ich "dobrego imienia" Okazuje się, że ludzkość jest jeszcze na zbyt niskim poziomie ewolucji, żeby zrozumieć co to oznacza, "czym to się je". Postaram się szerzej opisać moje przypadki, doświadczenia i konkluzje z prób zdemaskowania przestępców z art. 286 kk. (tzw. instruktorzy pływania) i ich wspólników (profesorowie AWF-ów, redaktorzy telewizyjni i gazetowi, wydawcy, prokuratorzy RP - od Prokuratury Generalnej, poprzez Prokuraturę Apelacyjną we Wrocławiu, Prokuraturę Okręgową w Opolu do Prokuratury Rejonowej w Opolu.
Pozdrawiam.
Tadeusz Wojewódzki 15.12.2011 09:27
Ocena:  1  1
Panie Leszku,
cieszy mnie fakt, że zwracamy uwagę na te same tematy. Proszę zwrócić uwagę na NOŻYCE MEDIALNE, które tną rzeczywistość według logiki odmiennej od istoty problemów, ich wagi społecznej, gospodarczej, organizacyjnej - na korzyść wagi politycznej. Trwa proces bicia piany politycznej nakręcany przez media. Jako czynni (mniej lub bardziej świadomie) uczestnicy tego zjawiska zapominamy o sednie sprawy. O tym, co jest faktycznie ważne. Proszę zwrócić uwagę także na W24 - jakie tematy dają największa ilość wejść. To nie są kwestie decydujące o tym, jak nam się żyje, pracuje itd. Myślimy już tak, jak chciały tego media...

Opiszę kilka swoich przypadków. Moja rozmowa zaczynała się zawsze podobnie: Ludzie, którzy myśla, że umiejętność pływania polega na właściwym wykonywaniu ruchów ramion i nóg i do tego dążą, popełniają zasadniczy błąd rozumowy, ponieważ człowiek jest lżejszy od wody, umiejętności oddechu, który to sprawia może się każdy nauczyć. Każde działanie oparte na zasadniczym błędzie rozumowym jest, po prostu, głupie i pociąga za sobą, w tym przypadku, tragiczne konsekwencje.
Na taką konstatację, “nauczyciel pływania” z tytułem doktorskim, w ośrodku wychowawczym w Suchym Borze k. Opola, najpierw połączył tamto z siamtym, póżniej siamto z owamtym, owamto z tym i tak kilka razy dookoła.
Miałem też rozmowę z profesorem we wrocławskiej AWF, która wyglądała tak jakbym średniowiecznemu chłopu próbował wytłumaczyć po co do traktora wlewa się “czarną wodę”. Ten, oczywiście nic nie rozumiał ale był przyjacielski - wytłumaczył mi, że sierp ząbkowany jest lepszy niż gładki, i że zboże jest dobrze ścinać tuż pod kłosami, następnie spalić słomę, a wtedy ziemia nie wyjałowi się po pięciu latach, a dopiero po siedmiu. Perorując mi to, patrzył co chwilę badawczym wzrokiem, czy aby “zajarzam”.
W kuratorium w Opolu - ja swoje, on - (napastliwie) “a jeżeli będzie zimna woda”? Co ma, do cholery, do tego, zimna woda?
Mam przed sobą v-ce dziekana politechniki z tytułem doktorskim. Ja - j.zw, dr. Dziekan - no, a widzi pan, statek jest cięższy od wody, a pływa. Aż mnie odrzuciło. Durny, czy mnie uważa za durnia? Pomyślałem, że to jakieś chwilowe zacięcie umysłu - ale nie. Ja - wiedza dotycząca nabywania umiejętności manualnych, zarówno prostych jak i złożonych jest wiedzą uniwersalną - ma zastosowanie przy nauce robienia na drutach, odbijania piłki, pływania czy strzelania z łuku z grzbietu pędzącego konia, on - “to nas nie dotyczy, bo to w Japonii". No, debil, istny debil. Zachodzi teraz pytanie, czy jest możliwe, żeby debil uzyskał tytuł doktorski i objął eksponowane stanowisko?
Te i podobne przypadki skłoniły mnie do wysnucia następujących wniosków:
Człowiek, który ma ukształtowaną wiedzę traktuje ją jak bezpieczny, rodzinny dom (w rzeczywistości jest to klatka), natomiast wynalazca, odkrywca jest wrogiem, który chce mu ten dom zburzyć.
 W jego mózgu rodzi się stan zwany “stanem walki lub ucieczki”, wzrasta
poziom adrenaliny we krwi, co zmusza do natychmiastowego działania, blokując jednocześnie możliwość analitycznego myślenia. To jest jeden z powodów, dlaczego tak mało ludzi jest wstanie zrozumieć odkrycie. Nie oznacza to jednak, że świat jest zaludniony przez 92% matołów i 8% mądrych. Ci “mądrzy” to są ludzie, którzy potrafią słuchać i nie wynajdują pretekstów dla zachowania swojego status quo.
Wynalazki można podzielić na proste, naśladujące coś, jak np. “rzep” i wymagające wielu skojarzeń. W tym drugim przypadku wniosek końcowy (w moim przypadku: “Nie ma na świecie ani jednego nauczyciela pływania i nigdy nie było. Nigdy, w historii świata, nikt nie nauczył nikogo pływać od stanu zerowego”.) jest wynikiem myślenia przestrzennego. Wygląda to jakby różne fragmenty wiedzy nabyte z różnych źródeł, jakby umiejscowione w różnych punktach wewnętrznej powierzchni kuli zebrać w jej centrum. Natomiast odbiorca wniosku końcowego myśli linearnie tzn. przyczyna rodzi skutek, ten może być przyczyną następnego, ewentualnie, jeszcze następnego, nie jest jednak w stanie zrozumieć całości zagadnienia. Nie, i już.
To są dwie fundamentalne przyczyny, dlaczego wyniki badań amerykańskich naukowców są
takie jakie są.